VIANEK REWITALIZUJĄCY – TONIK I PŁYN MICELARNY – RECENZJA

VIANEK REWITALIZUJĄCY – TONIK I PŁYN MICELARNY –  RECENZJA

Ofertę tej marki zapewne świetnie już znacie (a jeśli nie, to jest właśnie ku temu doskonała sposobność). Kusi ona naturalnymi składami, rozsądnymi cenami i łatwą dostępnością. Osobiście robię zawsze zapasy produktów Vianka podczas targów kosmetycznych (najczęściej są to Ecocuda), ponieważ wtedy mają oni wiele promocji i gratisów 😉

Uwielbiam większość miceli, toników, żeli do mycia twarzy i ciała oraz szamponów marki. Niestety kompletnie nie dogaduję się z kremami do twarzy i pod oczy.

REWITALIZUJĄCY PŁYN MICELARNY Z EKSTRAKTEM Z MIŁORZĘBU JAPOŃSKIEGO I OWOCÓW TARNINY


Cena: ok. 20 zł 

Pojemność: 200 ml
Skład: Aqua (woda), Glycerin (humektant), Coco-glucoside (delikatny detergent), Ginkgo Biloba Leaf Extract (ekstrakt z liści miłorzębu japońskiego), Prunus Speciosa Fruit Extract (ekstrakt z owoców wiśni), Oeonthera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil (olej z pestek wiesiołka), Panthenol (humektant, łagodzi podrażnienia), Tocopheryl Acetate (antyoksydant, konserwant), Cocamidopropyl Betaine (delikatny detergent), Lactic Acid (humektant), Phytic Acid (regulator pH, chelator, antyoksydant), Benzyl Alcohol (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Parfum (zapach).


Woda, dwa delikatne detergenty, olej z wiesiołka, dwa ekstrakty i moc nawilżaczy. Bardzo fajny skład, jak na produkt do demakijażu. 

 Płyn doskonale domywa każdy makijaż, nie szczypie w oczy, nie podrażnia, nie uczula, nie przesusza i nie ściąga skóry. Ciężko ocenić mi jego ewentualne właściwości nawilżające, ponieważ zawsze zmywam z twarzy płyny micelarne. Czego chcieć więcej? Preparat doskonale spełnia swoją rolę, minusów brak. Co prawda, również mam inny absolutny numer jeden, to jestem pewna, że sięgnę po niego jeszcze nie raz, choć obecnie kończę już trzecią butelkę produktu. Mogę go polecić każdemu z czystym sumieniem.

REWITALIZUJĄCY TONIK DO TWARZY Z EKSTRAKTEM Z KONICZYNY CZERWONEJ

Cena: ok. 20 zł
Pojemność: 150 ml

Skład: Aqua (woda), Glycerin (humektant), Trifolium Pratense (Red Clover) Extract (ekstrakt z koniczyny czerwonej), Panthenol (humektant, łagodzi podrażnienia), Propanediol (nośnik subtancji aktywnych, humektant), Cocamidopropyl Betaine (delikatny detergent), Coco-glucoside (delikatny detergent), Sodium Hyaluronate (humektant), Squalane (emolient), Lactic Acid (humektant, zmiękcza naskórek), Phytic Acid (regulator pH, chelator, antyoksydant), Benzyl Alcohol (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Parfum (zapach).

Co tu mamy? Woda, substancje nawilżające, dwie delikatne substancje myjące (Kurde, po co prawie każdy producent ładuje je do toniku? To nie płyn micelarny! Detergenty powinniśmy zmywać z twarzy, a tonik na niej zostaje), dwa kwasy, które w takim stężeniu działają nawilżająco (oraz stosowane są jako regulatory pH), mój ukochany skwalan oraz konserwanty.

Nie mam nic do zarzucenia (poza tymi substancjami powierzchniowo czynnymi, ale ze świecą szukać toniku bez nich), masa nawilżaczy, ma prawo działać i cudownie nawilżać skórę!

Gosia: Już od dłuższego czasu nie używam wacików do nakładania toników na skórę. Nauczyłam się tego, podczas stosowania hibiskusowego toniku Sylveco, który miał żelową konsystencję i najlepiej się sprawdzał właśnie wklepywany w twarz. Od tamtej pory, wszystkie toniki, które nie mają atomizera, stosuję w ten sposób – nalewam odrobinę w zagłębienie dłoni i wklepuję w twarz. Pozwala to oszczędzać produkt (nie zostaje on w waciku) oraz chronić środowisko (zmniejszamy zużycie wacików oraz wytwarzamy mniej odpadów). Tonik stosowałam zarówno rano i wieczorem, naprzemiennie z innymi produktami (tak, w tej chwili mam w użyciu 4 toniki…z czego nie jestem dumna).

Produkt faktycznie ma troszkę inną konsystencję niż większość produktów, jest taki jakby odrobinę olejowy? Myślę, że zawdzięcza to zawartości skwalanu w składzie. Szczerze mówiąc, nie zauważyłam znacznego działania nawilżającego produktu, ale szczerze mówiąc też tego nie oczekuję. Tonik służy mi do regulacji pH, wymagam aby nie podrażniał, fajnie jeśli wykazuje przy tym działanie kojące – Vianek mi tego dostarczył, więc jestem zadowolona.  Wracając do właściwości nawilżających, kilkukrotnie stosowałam go w azjatyckiej metodzie 7 skin, która polega na mniej więcej siedmiokrotnym wklepywaniu toniku w twarz. Metoda ta, ma zapewnić skórze nawodnienie, lekko ją rozpulchnić i jeszcze lepiej przygotować na serum i krem. W przypadku takiego stosowania, po nałożeniu ok. 7 warstw toniku, widziałam 'efekt wow'! Supermiękka, niesamowicie nawilżona i rozświetlona cera! Polecam spróbować.


Jeśli stosowałyście któryś z tych kosmetyków, koniecznie napiszcie w komentarzach, jakie jest Wasze zdanie na jego temat?

Lubicie firmę Vianek?

G.

Powrót do góry