Jak dbać o rozjaśniane włosy

Jak dbać o rozjaśniane włosy

Myślę, że każda farbowana blondynka wie, że rozjaśniane włosy, to włosy specjalnej troski. Taki włos możemy porównać trochę do skóry z uszkodzonym płaszczem hydrolipidowym. Jest on bardzo uwrażliwiony na wszystkie czynniki zewnętrzne, a naszym zadaniem jest go chronić przed dalszym uszkodzeniem oraz postarać się go odbudować.

Uważam, że nieprawdą jest, że nie da się mieć pięknych rozjaśnionych włosów. Da się! Jednak wymaga to pracy i uwagi. Moja metoda opiera się na trzech filarach – Odbudowa, Odżywienie i Ochrona.

I. Odbudowa

Rozjaśniony włos, to zazwyczaj uszkodzony włos. Aby „wypełnić” / „zakleić” ubytki w uszkodzonej łusce włosa potrzebujemy protien. Są one podstawowym budulcem włosa i tylko one mogą ją naprawić. Więcej o proteinach w pielęgnacji włosów przeczytacie TUTAJ. Znajdziecie tam informacje jak rozpoznać, że nasze włosy ich potrzebują, a także jak objawia się nieprzyjemne przeproteinowanie włosów (tak, tak, ze wszystkim można przedobrzyć). Nie chcę się powtarzać, w tamtym poście jest również podział protein, wskazówki jak je rozpoznawać w składach kosmetyków oraz polecane przeze mnie produkty.

Można również zdecydować się na zabieg typu Olaplex (jest teraz na rynku wiele tańszych zamienników) w salonie fryzjerskim, również z łatwością wykonacie go w domu. Taka kuracja odbudowuje zniszczone mostki dwusiarczkowe we włosie, wzmacnia je przed nowymi zniszczeniami. Większość z tych preparatów można dodawać do rozjaśniacza / farby do włosów dzięki czemu zabieg przynosi mniej zniszczeń. Sprawdzone jak zawsze na sobie – działa 🙂

Nie wierzcie jednak w żadne cuda i kosmetyki, które obiecują likwidację zniszczeń, naprawę połamanych włosów czy sklejenie (!) rozdwojonych końcówek. Cuda nie istnieją 😉

II. Odżywienie

Myślę, że do zalet emolientów i samego olejowania włosów nie trzeba nikogo przekonywać. Kto nie kocha tych ciężkich, mięsistych, dociążonych włosów? Myślę, że właśnie osoby z rozjaśnianymi włosami docenią to najbardziej, bo na codzień ich włosy są cienkie i smętne, często spuszone i wszędzie fruwające. Emolienty nie naprawiają zniszczeń, jednak pomagają odżywić włosy, dociążyć je i wydobyć z nich blask.

Tutaj zaproszę Was do lektury aż trzech postów. Pierwszy z nich to kompendium wiedzy o emolientach w pielęgnacji włosów wraz w polecanymi przeze mnie produktami (TUTAJ). Drugi to wpis o olejowaniu włosów. Jak dobrać oleje, jaką metodę olejowania wybrać? (KLIK). Natomiast trzeci, mój ulubiony, to opis metody LOC, która zarówno odżywia jak i nawilża włosy (KLIK). – nie znam jeszcze nikogo, komu ta metoda by się nie sprawdziła 😉

III. Ochrona

Tutaj najważniejsze jest wyrobienie sobie dobrych nawyków. Myśl cały czas o swoich włosach jako o czymś superdelikatnym i wrażliwym na wszystkie czynniki zewnętrzne, a szczególnie uszkodzenia mechaniczne.

  1. Delikatne mycie – jak poprawnie myć włosy? Każdy myśli, że to prościzna, jednak nie zawsze… Po pierwsze – delikatny szampon. Staraj się unikać tych z najmocniejszymi anionowymi substancjami myjącymi. Po drugie – myjemy tylko skórę głowy! Nigdy nie szoruj włosów. Uwierz mi, że spływająca z czubka głowy piana im wystarczy 😉 Dobrze jest też stosować metodę kubeczkową – polega ona na rozcieńczeniu odrobiny szamponu w kubeczku/butelce po szamponie/po masce do włosów z dużą ilością wody, spienieniu i myciu głowy tą pianą. Na pewno zabronione jest nakładanie skoncentrowanego szamponu na włosy. Po trzecie – Spróbuj metody OMO, czyli odżywka – mycie – odżywka. Nałożona na długość włosów odżywka przed myciem, zabezpieczy je wysuszającym działaniem detergentów. Po myciu włosów delikatnie owiń je ręcznikiem (najlepiej z mikrofibry lub bawełnianą koszulką), nie trzyj. Poczekaj aż wchłonie nadmiar wody i zdejmij go bez pocierania włosów.
  2. Szczotka do włosów – aby zapobiegać dalszym uszkodzeniom włosów potrzebujesz dobrej szczotki do włosów. Trzymaj się z daleka od wszelkich produktów typu Tangle Teezer. Tak, one świetnie rozczesują kołtuny, niestety niszczą włosy, urywają je, łamią. Najlepszym i najdelikatniejszym wyborem będzie szczotka z włosiem dzika. Jeśli jednak unikasz odzwierzęcych produktów, wegańskim zamiennikiem będzie szczotka typu paddle brush albo finger brush od Olivii Garden.
  3. Ochrona podczas snu, czyli upinanie włosów – tutaj kompletna dowolność co do wyboru fryzury. Niektórzy wybierają warkocz, aby rano mieć piękne fale, najpopularniejszym i najwygodniejszym rozwiązaniem jest luźny koczek na czubku głowy. Gumka do włosów również ma znaczenie, mam nadzieję, że nikt z Was nie używa recepturek 😉 Osobiście polecam wszelakie gumki sprężynki. Nie łamią, nie niszczą i nie odkształcają włosów. Przy rozjaśnianych włosach jest to ważne! Nie znam osoby która przesypia noc nie ruszając się, a każdy ruch na poduszce to tarcie i potencjalne uszkodzenia dla naszych delikatnych włosów.
  4. Zabezpieczanie końcówek – Po każdym myciu, a także codziennie rano należy zabezpieczać końcówki włosów silikonowym serum. Otacza ono delikatne i najbardziej zniszczone końce zabezpieczającym filmem i chroni przed uszkodzeniami mechanicznymi. Jeśli unikasz silikonów w swojej pielęgnacji (co nie jest najrozsądniejsze jeśli chodzi o pielęgnację akurat rozjaśnianych włosów), naturalnym substytutem takiego serum jest bioferment z bambusa. Nie dam jednak gwarancji co do skuteczności tego rozwiązania 😉
  5. Czapka – brzmi prozaicznie, prawda? Niestety warunki atmosferyczne również nie są obojętne dla naszych osłabionych włosów. Zimą destrukcyjnie działa na nie mróz, a latem słońce. Dobrze jest więc chronić je czapką w zimie, a idąc na plaże nie zapominać o kapeluszu czy przynajmniej chustce.
  6. Unikanie fioletowego szamponu – większość blondynek marzy o srebrzystym, zimnym odcieniu włosów. Ja też! Każda z nas wie, że najszybszy na to sposób, to użycie fioletowego szamponu. Niestety… działa on bardzo wysuszająco na włosy. Nie bójcie się, nie zostawię Was bez alternatywy 😉 Moja metoda na chłodny blond bez zniszczeń to dowolna maska do włosów, do tego fioletowa płukanka i dodatek ulubionego oleju. Ilość płukanki w masce musicie wypracować sobie sami, w zależności od Waszych potrzeb, proponuję zacząć od jednej łyżki. Gotową mieszankę nakładamy na włosy na 15 minut i cieszymy się pięknym odcieniem bez przesuszu.
  7. Termoochrona, czyli unikanie suszenia gorącym nawiewem, prostownicy czy lokówki. Wiem, że nie da się całkiem zrezygnować z suszenia włosów, szczególnie zimą, ale zwróćcie uwagę, aby trzymać suszarkę w odpowiedniej odleglości od włosów i wybierać najchłodniejszy nawiew. Co do prostownicy i lokówki – nie popieram używania na codzień, „od święta” można przymknąć oko 😉

To by było na tyle jeśli chodzi o moje wskazówki. Wszystkie te metody przetestowałam na sobie i jak (chyba ;)) widać na zdjęciach – działają.

Jeśli macie jakieś swoje tipy dotyczące rozjaśnianych kosmyków – dajcie znać w komentarzach!

G.

Powrót na górę