Dezodorant w kremie – Brooklyn Groove – Węgiel i Limonka – Recenzja

Dezodorant w kremie – Brooklyn Groove – Węgiel i Limonka – Recenzja

Od lat krążą różne opinie i badania na temat szkodliwości klasycznych antyperspirantów z solami aluminium. Większość z nich wzajemnie się wyklucza, nie przekonują mnie one w pełni. Jednak mimo wszystko, postanowiłam poszukać naturalnej alternatywy. Tak właśnie trafiłam na produkt marki Brooklyn Groove, małej polskiej manufaktury, która coraz odważniej podbija rodzimy rynek kosmetyczny.

Cena: 25 zł

Skład: Butyrospermum Parkii Butter (Maslo Shea)*, Solanum Tuberosum Starch (Skrobia Ziemniaczana), Bentonite (Glinka Bentonitowa), Sodium Bicarbonate (Wodorowęglan Sodu), Cocos Nucifiera Oil (Olej Kokosowy)*, Magnesium Hydroxide (Wodorotlenek Magnezu), Limonene**, Charcoal Powder (Węgiel Aktywny), Citrus Aurantifolia Peel Oil (Olejek z Limonki), Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil (Olejek ze Słodkiej Pomarańczy), Salvia Officinalis Oil (Olejek z Szałwii), Mentha Piperita Oil (Olejek Miętowy), Melaleuca Alternifolia Leaf Oil (Olejek z Drzewa Herbacianego), Eucalyptus Globulus Leaf Oil (Olejek z Eukalipstusa), Linalool**, Citral**. 

* – z certyfikowanych upraw ekologicznych

** – naturalne składniki olejków eterycznych

Skrobia ziemniaczana, glinka bentonitowa, soda oczyszczona i węgiel aktywny mają za zadanie pochłaniać wilgoć. Dodatkowo działają one antybakteryjnie. Do tego baza z naturalnych olejów oraz nadające produktowi zapach olejki eteryczne (większość z nich działa dodatkowo antybakteryjnie, antyseptycznie, odświeżająco). To naprawdę świetny skład!

Obietnice producenta: Naturalny Dezodorant w Kremie o zapachu Limonki i Pomarańczy jest wolny od aluminum, parabenów, syntetycznych zapachów. Jako pierwsi w Polsce prezentujemy tą wyjątkowo skuteczną formułe z Węglem Aktywnym. Ten  produkt jest idealny dla wrażliwej skóry i osób, które bezpiecznie dla własnego zdrowia, chcą w skuteczny sposób wyeliminować zapach potu i utrzymać uczucie świeżości. Cytrusowy zapach pachnie świeżo na skórze Pań i Panów i polecamy go jako Unisex. Dezodorant działa tylko na powierzchni naszej skóry, wchłaniając wilgoć i zabijając bakterie odpowiedzialne za nieprzyjemny zapach. Nie hamuje wydzielania potu, tak jak antyperspiranty, które blokują ujścia gruczołów potowych poprzez sole glinu (aluminium). Jego formuła sprawdza się w biurze i na siłowni.

Dezodorant znajduje się w szklanym słoiczku i ma stałą konsystencję. Nie da się ukryć, że wydobywanie go palcem nie należy do najprzyjemniejszych czynności, ale zawsze można posłużyć się szklaną lub drewnianą szpatułką.

Produkt ma ciemnoszary kolor, który może trochę przerazić – kto chce mieć czarne pachy lub co gorzej białą bluzkę? Ale o tym później!

Skoro mówimy o dezodorancie, ważną kwestią jest zapach. Tutaj jest on mocno ziołowy. Mocno czuć w nim olejek szałwiowy, miętowy, eukaliptusowy i herbaciany. Pod warstwą ziół, delikatnie wyczuwam limonkę, pomarańczy niestety nie. Zapach jest kwestią bardzo indywidualną, co nos to inne preferencje. Nie jest to zapach, o jakim marzyłam, dla mnie jest dość neutralny, ciężko mi nazwać go ładnym. Kilku osobom poleciłam ten produkt, jednak po powąchaniu mojego słoiczka – podziękowały. Ja od lat używam naturalnych kosmetyków, więc patrzę na to inaczej, mam większą tolerancję dla ziołowych, naturalnych nut. Jednak nie pogardziłabym gdyby dezodorant pachniał bardziej owocowo i świeżo, a mniej ziołowo. Zdaję sobie jednak sprawę, że w przypadku używania wyłącznie olejków eterycznych, a nie syntetycznych kompozycji zapachowych nie jest to łatwe. Coś za coś 😉 Poza tym od „pachnienia” są perfumy, a recenzowany produkt ma za zadanie walczyć z potem.

Widniejąca na zdjęciu ilość spokojnie wystarczy do pokrycia obu pach. Produkt po wpływem ciepła roztapia się. Na ręku poniżej jest właśnie ta ilość. Po dokładnym rozsmarowaniu i wtarciu produktu w skórę – staje się on niewidoczny! Serio!

Początkowo się obawiałam, że może brudzić – nic z tych rzeczy 😉 Intensywnie go testowałam z białymi rzeczami – nawet tymi najbardziej przylegającymi do skóry i nie zaobserwowałam nigdy nawet najmniejszej plamki! Ani czarnej, ani żadnej innej, np. żółtej co zdarza się przy niektórych klasycznych antyperspirantach.

No i nadchodzi moment, na który pewnie wszyscy czekacie: Jak to jest z tym działaniem?

Zacznę od tego, że mam raczej wrażliwą skórę pod pachami. Wiele drogeryjnych antyperspirantów powodowało swędzenie albo czasem i pieczenie. Kompletnie nie mogłam używać modnych ostatnio blokerów potu – po nich, ból był nie do zniesienia! Bałam się, że produkt na bazie sody oczyszczonej może mnie podrażnić. Na początku wprowadzałam go bardzo ostrożnie, używałam co kilka dni, broń boże nie nakładałam na skórę podrażnioną goleniem. Naczytałam się, że takie produkty potrafią wywołać całkiem mocną reakcję. O dziwo, nic takiego się nie wydarzyło! ZERO PODRAŻNIENIA! Nawet gdy doszłam już do codziennego stosowania, również na świeżo ogolone pachy. Może moja skóra lubi sodę 😉 A może do łagodzące właściwości innych składników produktu?

Skuteczność. Od początku wiedziałam, że nie jest to antyperspirant i nie mogę oczekiwać cudów. Nastawiałam się trochę, że będę go używać po domu, no bo przecież nie pójdę do ludzi śmierdząca 😀 Tutaj produkt zaskoczył mnie po raz kolejny (to już chyba trzeci?) – on działa!

Zacznę od warunków normalnych, czyli bez upału, stresu czy bardzo długiego, ciężkiego dnia. W takich warunkach – czyli w zwykły przeciętny dzień w pracy – spisuje się on na piątkę! Skóra pod pachami jest sucha, nie czuć zapachu potu. Czego chcieć więcej?

Niestety, w trudnych warunkach sprawdza się trochę gorzej. W bardzo gorące lub po prostu długie i intensywne dni – jego skuteczność spada. Często po południu czuję wtedy od siebie delikatny smrodek. Nie jest to jednak jakiś super mocny smród, po prostu czuję się nieświeżo. Ale… w przypadku antyperspirantów mam tak samo! Nie znalazłam jeszcze produktu, który zagwarantowałby mi stuprocentową ochronę. Ani wśród naturalnych, ani wśród drogeryjnych produktów. Dodam też, że nie mam kłopotów z nadmiernym poceniem. Zwiększone wydzielanie potu obserwuję jedynie w wyżej wymienionych sytuacjach.

Podsumowując, uważam, że jest to naprawdę dobry produkt. Chętnie wypróbuję jego nową wersję – w postaci papierowego sztyftu. Tym razem postawię na wariant Limonkowo – Grepfrutowy. Mam nadzieję, że grejprut zagłuszy trochę ziołową nutę 😉 Produkt jest w pełni naturalny, wyprodukowany w Polsce, w dobrej ceni, a co najważniejsze jest skuteczny!

To na pewno nie koniec mojej przygody z marką.

Powrót na górę